Przypadki nie zawsze zamirzeone
Ja z uporem nie porzucam tego, co w młodości „porywało” mnie od innych rówieśniczo typowych atrakcji i dalej rozpala potrzebę działania. Jest mi już teraz obojętne, że niechęć do techniki cyfrowej, która poznawałem już pół wieku temu, co czyni mnie pewną skamieliną gdyż na bieżąco, z konieczności zawodowej musiałem ją z postępem poznawać stosować.
Nie miałem sympatii do lamp, bez których nie mógł się jeszcze obyć cały otaczający mnie świt elektroniki i elektrotechniki techniki. Chociaż turystyczne RTV i radiokomunikacja i komputery w latach 60/70 oparte była na zaawansowanej technice półprzewodnikowej, to w większości, wyroby Audio i RTV oraz sprzęt pomiarowy w tym medyczny były analogowe liniowe i impulsowe. Tysiące godzin spędziłem hobbystycznie i nie tylko na projektowaniu PCB oraz budowie i uruchamianiu prototypów, czasami dla jednego egzemplarza.
Lampy wciągnęły mnie dopiero naście lat temu, chociaż mój portfel odczuwał to już wcześniej . . (:-)